Bloog Wirtualna Polska
Są 1 095 003 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

ZMAGANIE SIĘ Z ŻYWIOŁEM

wtorek, 01 kwietnia 2014 21:53

 

Człowiek pierwotny zmagał się z siłami przyrody, żyjąc z nią w symbiozie. Rozwój cywilizacji doprowadził do oddalenia się od natury. Ten proces narasta. Wytwarza on jako skutek bierność. Pogrążaniu się w swoiste „narkotyki” XXI wieku, jakimi jest wirtualny świat, towarzyszy bezwład, niechęć do podejmowania czynów.

 

Do działań skłania nas coraz częściej głównie agresja wywołana poczuciem, że ktoś nam zagraża w drodze do zaspokojenia własnych interesów. Powoli zanika potrzeba wspólnoty i udział w niej. Nie wszyscy rozumieją istotne znaczenie spotkań bezpośrednich z ludźmi i doznawania oraz wymiany energii psychofizycznej. W kręgu bratnich osób wzmagają się siły witalne człowieka. W okresie międzywojennym miejscem inspiracji twórczych dla pisarzy, artystów, uczonych, dla warstwy inteligencji były kawiarnie literackie, których już nie ma. Wiele nowych pomysłów  powstaje pod wpływem toczonych rozmów i sporów.

 

Dziś zamiast zmagać się z żywiołami – wkraczamy na drogę rywalizacji i konkurencji, by w ten sposób nie tylko osiągnąć własne cele, ale także rozładować tkwiącą w naszej naturze agresję. Utrata poczucia, że stanowimy element Kosmosu, który wraz ze swymi gwiazdami na nas oddziaływa – sprawia, że tracimy fundament, punkt odniesienia. Brak szacunku dla wciąż niepojętego Kosmosu, ułatwia podejmowanie beztroskich działań niszczących go.

 

Przekonanie o potędze człowieka i jego sile panowania nad światem, którego nie powołaliśmy do życia, staje się groźne. A szczególnie bezrozumne jest produkowanie broni.  Zachodzi głęboka sprzeczność między powszechnie słyszanymi deklaracjami o religijności, o wierze w Istotę Najwyższą a jednoczesnym przyzwoleniem na prowadzenie wojen. Trudno zrozumieć, że człowiek jest w stanie dla interesów materialnych, a nawet w imię ideałów, zabijać drugiego człowieka. Trudno zrozumieć także niefrasobliwość i egoizm tych, którzy niszczą świat zwierząt i roślin.

 

Każdy z nas jest tym, czym sam siebie uczyni. Dlaczego od pokoleń nie uczy się nas właściwego - zamiast zbrodniczego – wykorzystywania tkwiących w nas sił witalnych? Jest możliwe inne niż dotąd ukształtowanie człowieka.

 

Zmagają się współcześnie z żywiołami – sprawdzając siłę swojego charakteru – zdobywcy gór, bądź podróżnicy w czasie samotnych wypraw przez oceany, pustynię, czy śniegi. Czytano dawniej powieści Londona opisujące próbę charakteru osób walczących o przetrwanie. W twórczości tego pisarza ukazane jest kształtowanie się pozytywnych cech charakteru ludzi zdanych na potęgę sił przyrody i zmagających się z nią. Również Conrad ukazał w swoich dziełach literackich relacje między potęgą morza i walczącego o przetrwanie człowieka. Pascal trafnie określił nas jako trzcinę myślącą. Jesteśmy kruchymi istotami, bezbronnymi wobec potęgi Kosmosu i jednocześnie charakteryzuje nas potęga rozumu, dzięki której przenikamy niepomiernie potężniejszy od nas Kosmos.

 

Większość z nas chcąc zniwelować kontakt z naturalnym środowiskiem, kupuje plastikowe okna, by „nie wiało”. Lakieruje drewnianą podłogę, jeśli ją ma i jest zadowolona z temperatury w mieszkaniu przekraczającej 20 stopni. Ulegając sile perswazji mediów przyjmuje szczepionki przeciw grypie. Potem – jeśli stan zamożności pozwala – część z nas wsiada do samochodów z klimatyzacją i pracuje na przykład w biurowcach również klimatyzowanych. Wizja kogoś rąbiącego drewno, palącego w piecach, „obtykającego” okna watą, wydaje się zatrważająca, śmieszna i niemodna.

 

Europejska edukacja wywołuje niebezpieczne skutki. Mianowicie wytwarza fałszywy pogląd o rzekomej wyższości człowieka. Bezkarne jest  niszczenie przyrody. Modne obecnie procesy rewitalizacji przekształcają się faktycznie w działania niszczące środowisko naturalne, by podać jako przykład wycinanie drzew. Narasta sytuacja w której niezbędny staje się ruch obrony przyrody przed bestialstwem człowieka. Brakuje odważnych uczonych – przyrodników oraz nie mniej odważnych dziennikarzy, którzy by propagowali ich poglądy. Głos Zielonych jest zbyt upolityczniony na to, by stać się platformą oporu społeczeństw wobec działań mogących doprowadzić do zagłady.

 

Mądrość Dalekiego Wschodu sprawia, że siły żywiołów wykorzystuje się w lecznictwie. Nie występuje w podejściu innych kultur niż europejska niebezpieczna opozycja: człowiek wraz ze  stworzonym przez nas światem cywilizacji oraz świat przyrody. 

___

Środa, 2 kwietnia 2014 roku
O godzinie 15.20 prof. Maria Szyszkowska wygłosi referat pt. "Aksjologiczne podstawy inkluzji społecznej" w ramach I Międzynarodowego Kongresu Inkluzji Społecznej na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach, ul Żytnia 39.


oceń
67
6

komentarze (9) | dodaj komentarz

ALARM DLA NAŁĘCZOWA

niedziela, 09 lutego 2014 11:16

 

Nałęczów jest miejscowością powstałą zaledwie dwieście kilkadziesiąt lat temu, jednakże jego założyciele Małachowscy, a później "wskrzesiciele" Sybiracy z Michałem Górskim, mieli zarówno dobrze określoną wizję, jak i misję: stworzenie zakładu leczniczego w mieście-ogrodzie. Kilkanaście pokoleń pracowało nad tym projektem, w rezultacie na przełomie XIX i XX wieku powstała miejscowość z pięknym parkiem zabudowanym obiektami leczniczymi oraz wspaniałymi willami w dużych ogrodach, przyciągająca swoim urokiem elity zarówno ówczesnych, jak i najnowszych społeczności, nazwiska znakomitych bywalców wszyscy dobrze znamy.

 

Dzisiejszy Nałęczów, ze swoją dziewiętnastowieczną atmosferą intryguje i przyciąga młode elity Polski post-transformacyjnej, ludzi, którzy zaharowani, zmęczeni wyścigiem szczurów szukają zarówno odpoczynku w mieście ogrodzie, jak inspiracji. Chętnie dzielimy się z nimi "naszym Nałęczowem".

 

Niestety, od kilku lat podejmowane są przez lokalnych decydentów działania prowadzące szybkimi krokami do zniszczenia klimatu miejscowości zarówno w aspekcie leczniczym, jak i ducha miejsca. Miasto-ogród, dobro kultury narodowej, zbudowane z rozmachem, oddechem i gestem, zmienia się w duszną mieścinę. Nie ma strategii rozwoju dla miasta, nie ma współpracy między sektorem publicznym i przedsiębiorcami, nie ma dialogu między decydentami a społecznością lokalną. A zostały poczynione wstępne kroki dla rozbudowy Nałęczowa z 4000 mieszkańców do 10.000 mieszkańców. Czy mamy stać się sypialnią dla Lublina? Gdzie ci nowi mieszkańcy będą pracować? Infrastruktura, komunikacja - same znaki zapytania.

 

Poza ścisłym centrum Nałęczów jest zaśmiecony, ma koślawe, zniszczone chodniki, dziurawe jezdnie, całą sieć nieutwardzonych dróg, poniszczone pokrywy różnego typu studzienek, itp. itd. Unikatowe budowle, jak pałac Małachowskich i kapliczka św. Michała niszczeją, kruszeją, odpadają tynki i gzymsy. Aleja Lipowa – wizytówka Nałęczowa, zabudowana pięknymi willami, mogąca być jednym z piękniejszych polskich deptaków - może zmienić charakter, bo planowana jest budowa szpitala.

 

Decyzje i działania bazują na orzeczeniach niekompetentnych doradców. Poniżej kilka przykładów:

- źle zaprojektowane rondo vis a vis straży pożarnej przy śliskiej nawierzchni stanowi ryzyko wywrotki dla TIR-ów. Pomimo stojącego znaku drogowego zakazu wjazdu ciężarówek powyżej 2,5 ton, TIR-y jeżdżą Aleją Lipową. Ani policja, ani straż miejska nie utrudniają im tego;

- znajdujące się w pełnym słońcu rabaty przy tymże rondzie oraz na przystanku busów obsadzone zostały (niekompetentnie) funkiami i begoniami, roślinami wymagającymi cienia i wilgotnej ziemi. W efekcie rośliny schły, nie rozwijały się, i zamiast upiększać - szpeciły otoczenie;

- ustawione w ramach rewitalizacji nowe, zbyt wysokie latarnie, źle zaprojektowane, bo schowane wśród gałęzi, oświetlają tylko chodnik na którym stoją, oraz małą część jezdni, pozostawiając bez bezpośredniego oświetlenia chodnik po drugiej stronie ulicy. W wyniku tego np. parzysta strona Armatniej Góry oraz nieparzysta Alei Lipowej toną w mroku. Stare lampy oświetlały całą ulicę. Nowe, przedekorowane lampy są za wysokie w stosunku do lokalnej przestrzeni, podczas ich instalacji musiały być przycinane drzewa w okolicy skrzyżowania Alei Lipowej i ul. 1 Maja. Należy się spodziewać, że gdy drzewa wypuszczą liście, chodniki całkowicie utoną w mroku, będzie trzeba wycinać gałęzie.

 

Autor projektu rewitalizacji nie został podany do wiadomości opinii publicznej.  Zniszczono założenia parkowe skweru na skrzyżowaniu Armatniej Góry i ul. 1 Maja, określonego ramami kompozycyjnymi rzeki jako osi widokowej oraz równoległych do niej i prostopadłych alejek, wyłożonych parkowym żwirem. Na tym miejscu założono sieć niczym nie umotywowanych krętych alejek wyłożonych agresywnym brukiem, kłócących się z osią rzeki. Wycięto parawan zieleni, w tym katalpę, na rzecz odsłonięcia tak estetycznie wątpliwych obiektów jak plac zabaw, szalet miejski, czy z perspektywy Armatniej Góry, budek komercyjnych przy ul. Pierwszego Maja. Miejsce po katalpie zajmie niczym nie umotywowana altana.

 

Nie ma konsultacji społecznych, sporadyczne zebrania nie są nagłaśniane, co rzutuje na niską frekwencję, a przecież burza mózgów sprzyja inwencjom. Na spotkaniach ludności z burmistrzem radni rzadko się pojawiają, a głosy społeczności lokalnej nie były brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

 

Podejmowane w imię postępu i cywilizacji działania niszczą założenia na których zbudowany został Nałęczów. Sprawiają, że zamiast podtrzymywać tradycje, splendor oraz elegancję miejscowości - to, co przyjezdni goście powinni wynieść wyjeżdżając z Nałęczowa, unicestwia się klimat dziewiętnastowiecznej Polski ziemiańskiej - główny wyróżnik pomiędzy uzdrowiskami nie tylko na skalę Polski, ale i europejską. Zamiast wykorzystania jako atut odmienności Nałęczowa, podejmowane są decyzje zrównania go pod względem wyglądu i atmosfery z innymi miejscowościami. Wyrazem „nowoczesności” jest też przyzwolenie na nagłośnienie miasta wielokilowatowymi głośnikami generującymi kakofonię dźwięków wprawiającą w arytmię serca rozruszniki chorych kuracjuszy z pobliskiego szpitala kardiologicznego. Taki łoskot nie sprzyja zregenerowaniu starganych nerwów pragnących tu odpocząć ludzi, spragnionych spokoju i ciszy, przerywanej w najlepszym razie jedynie śpiewem ptaków. Mamy więc do czynienia z mieszanką samowoli decydentów i braku zrozumienia potrzeb kuracjuszy naszej miejscowości. Efekt, to coraz bardziej pogłębiający się prowincjonalizm, wyrazem którego są takie propozycje, jak wieszanie kwiatów balkonowych na latarniach, moście oraz stawianie na trawnikach plastikowych wież kwiatowych.

 

Można również zaobserwować tendencje do połowicznego załatwiania spraw. Przykładem niech będzie projekt budowy obwodnicy. Istniejący już od dawna projekt przewiduje poprowadzenie drogi estakadami w terenie chronionym. Oszacowany wstępnie koszt to ponad 200 mln zł. Ale obwodnicę można poprowadzić inaczej, uważają władze Nałęczowa, omijając tereny chronione i nie brnąc w koszty. Ich koncepcja przewiduje nakłady na pierwszy etap w granicach 30-40 mln zł oraz - czego się nie nagłaśnia - przeprowadzenie obwodnicy blisko domów mieszkalnych. Nie jest to więc rozwiązanie problemu.

 

I wreszcie demagogia, mylna, wprowadzająca w błąd argumentacja, cytat z wypowiedzi burmistrza na łamach październikowego numeru Gazety Nałęczowskiej: „dostaliśmy 8 milionów zł dotacji na rewitalizację, a nie przeznaczyliśmy ani złotówki na wkład własny gminy. Jako ten zaliczono nam bowiem zrealizowane wcześniej inwestycje takie jak szalet miejski czy targowisko”. Przecież te inwestycje zużyły właśnie wcześniej pieniądze podatników.

 

W powyższym świetle stwierdzenie burmistrza w październikowym numerze Gazety Nałęczowskiej, że Urząd ubiega się o dofinansowania dla kilkudziesięciu projektów, między innymi "Rewitalizacja doliny rzeki Bochotniczanki", "Rewitalizacja doliny rzeki Bystrej", "Rozwój systemu czystych źródeł energii", "Rozwój obszarów inwestycyjnych", "Przemodelowanie funkcjonowania ważnych obszarów terenów miejskich" itp. odbierane jest przez mieszkańców jako zapowiedź totalnej dewastacji Nałęczowa i okolic. Jeśli te projekty będą  przeprowadzane według zasad zastosowanych przy rewitalizacji skweru, to nie będzie żadnych drzew, nie tylko w centrum Nałęczowa, ale i dalszej okolicy.

 

Rewitalizacja Nałęczowa polega głównie na niszczeniu zieleni i betonowaniu ziemi. Nie wolno dopuścić do tego, by Nałęczów stał się pospolitym miasteczkiem, jakich jest wiele w naszym kraju. Zamierzone wieszanie donic z kwiatami na latarniach jest kiczem.

 

Została przez jednego z posłów złożona interpelacja w sprawie zastoju w wykonywaniu inwestycji dotyczącej obwodnicy Nałęczowa oraz stopniowego niszczenia zabytków kultury w tym mieście. Dotyczy ta interpelacja także wydawania zgód na wątpliwą zabudowę Alei Lipowej w Nałęczowie. Projekt budowy szpitala okulistycznego obok zabytkowej wilii „Ewelina” doprowadzi do dewastacji tej najpiękniejszej alei kurortu, a ponadto spotęguje i tak nadmierny ruch samochodowy w tym mieście.

 

Niepokojący jest, i godny ubolewania, brak szacunku dla testamentu Stefana Żeromskiego. W ofiarowanej przez pisarza społeczeństwu Nałęczowa zabytkowej wilii  mieści się obecnie Towarzystwo Przyjaciół Nałęczowa, nie przeciwstawiające się działaniom niszczącym ten kurort. Willa Ochronka im. Adasia Żeromskiego nie jest wykorzystywana na cele społeczne, a ludzi biednych nie brakuje. Zdjęta jest nawet tablica ze ściany frontowej budynku, informująca, że jest to ochronka imienia syna wielkiego pisarza.

 

Sprawy kultury nie są szczególną troską władz miasta. A mieści się tu siedziba ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacyfistycznego, którego członkami są także cudzoziemcy. Na konferencje międzynarodowe i ogólnopolskie organizowane przez to Stowarzyszenie oraz przez Polski Oddział Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (z siedzibą w Wenecji) w pałacu Małachowskich oraz w „Ewelinie” nie przychodzi nikt z urzędu miasta, mimo wysyłanych tam zaproszeń.

 

Budzi wątpliwości powołanie do życia straży miejskiej. Dużo większe miasta w Polsce z racji oszczędności zrezygnowały już z utrzymywania tej straży, która ma niewielkie uprawnienia i działalność; przynajmniej w Nałęczowie, jest mało pożyteczna. W soboty i w niedziele, gdy jest wielki napływ turystów, którzy parkują samochody w niedozwolonych miejscach - straży nie ma.

 

Do rozmaitych absurdów należy zaliczyć wywożenie śmieci z nałęczowskich kubłów przez ekipę z Kraśnika. A przecież zakład w Nałęczowie ma nowy sprzęt do wywozu śmieci. Jak to się stało, że przetarg wygrała instytucja oddalona od Nałęczowa o kilkadziesiąt kilometrów?

 

Nie widać ostatnio w Nałęczowie bezpańskich psów, ale należy się domyślać, że wybrano rozwiązanie ostateczne, bo schronisko dla bezdomnych zwierząt nie zostało zbudowane. Nie słyszy się też ptaków w parku. Czyżby je czymś wystraszono? Za to widnieje domek, który przybysze mylą z kawiarnią. Jest to kosztowny klozet, zamykany po południu. Interesujące dlaczego miasto przeznaczyło dużą sumę na budowę tego widocznego w centrum miasta przybytku – zamiast wyremontować dużo mniejszym nakładem finansowym istniejący podziemny szalet.

 

Nałęczów miał być, według zapowiedzi wyborczych burmistrza, miastem bez reklam. Wiszą one nie tylko na płotach przy ulicy 1 Maja. Niepokojąca jest zapowiedź burmistrza o zamierzonym wycięciu kilkudziesięciu drzew na wzgórzu Poniatówka. Uzasadnia to chęcią przywrócenia widoku tego wzgórza sprzed stu laty. Brakuje tu konsekwencji, bo w takim razie należałoby zainstalować gazowe latarnie, wprowadzić dorożki zamiast taksówek, i przywrócić kocie łby. Ponadto przed stu laty inny widok rozciągał się z Poniatówki. Obecnie widokiem tym nie są pola, lecz osiedle Dulębów. A poza tym zwielokrotniona liczba samochodów, czyli wydobywające się spaliny, wymagają o wiele większego zadrzewienia niż kiedyś.

 

Obawy też wznieca upubliczniony pomysł burmistrza, by wydzierżawić lub sprzedać aktualny gmach urzędu miasta, a urząd przenieść do budynku, który powstanie na wykupionym w przyszłości placu obok postoju taksówek. Skoro mowa o taksówkach, to wyraźnie dochodzi do głosu nie liczenie się z potrzebami mieszkańców oraz kuracjuszy. Otóż nie został uruchomiony telefon na postoju taksówek. Kuracjusze narzekają, bo mają kłopoty z zamówieniem taksówki na dworzec. Dodam, że w czasach PRL troszczono się o potrzeby mieszkańców i kuracjuszy do tego stopnia, że były dyżury taksówkarzy na postoju do godziny 23.

 

I na zakończenie jeszcze jeden absurd. Otóż mamy w Nałęczowie dwa place targowe przylegające do siebie i świecące pustkami. Zaporą są opłaty. Kiedyś do Nałęczowa zjeżdżali chętnie rolnicy i nałęczowiacy mieli dostęp do świeżych warzyw i owoców. Dziś dodatkowym utrudnieniem pod tym względem są działania straży miejskiej, która uniemożliwia działkowiczom sprzedaż, na przykład kwiatów i owoców, a to ubarwiało ulice Nałęczowa w lecie.


oceń
115
9

komentarze (23) | dodaj komentarz

ROZWIĄZAĆ PAŃSTWO

wtorek, 28 stycznia 2014 10:05

 

Należy zadać pytanie czy jest potrzebne państwo skoro utrudnia ono - a nie ułatwia - życie obywatelom. Pobieranie podatków przez państwo nęka obywateli, którzy w swej większości borykają się z kłopotami materialnymi. Co dzieje się z tymi pieniędzmi?

 

Opieka państwa została wyśmiana przez panującą u nas niepodzielnie doktrynę neoliberalną. Uczestnicząc niedawno w IX zjeździe polskich ekonomistów spodziewałam się naiwnie zażartych dyskusji na temat sensowności tej teorii ekonomicznej, której podlegamy. Nic z tego. Nawet kryzys finansowo-bankowy nie dodał odwagi dyskutantom, by podważać system na który nieoczekiwanie zostaliśmy skazani przez Solidarność. Moje wystąpienie na temat negatywnych skutków w psychice człowieka wywoływanych przez przeniesioną z Zachodu przez Balcerowicza teorię – wywołał aprobatę ale jedynie w kuluarach. Publicznie nikt mnie nie poparł. Doszliśmy do stanu zniewolenia nieznanego w poprzednich okresach. Dyskusje światopoglądowe toczyły się w Polsce swobodnie nawet w okresie stalinowskim. Pisałam już kiedyś o tym, że państwowa katolicka uczelnia powstała w Warszawie w 1954 roku.

 

Zastanawiam się również po co mamy utrzymywać z budżetu, czyli ze wspólnych pieniędzy, tak duży liczebnie parlament. Zwrócił mi na to uwagę w dyskusji jeden z moich przyjaciół, bowiem wprowadzana niemal nieustannie dyscyplina klubowa w czasie glosowania powoduje, że wystarczyłoby ażeby w parlamencie zasiadał jeden przedstawiciel każdej partii. Zdaję sobie sprawę z tego, że partie zbudowane są hierarchicznie. Demokracja w działalności partii powodowałby jej rozpad, podobnie jak demokracja w wojsku, czy w katolickim kościele. Ale wobec jednomyślności partyjnej zbędne są liczne przedstawicielstwa tychże partii w sejmie i w senacie.

 

Po co jest potrzebne państwo, jeżeli w ubiegłym tygodniu dowiedziałam się od wiceministra zdrowia, że „stara się mówić prawdę”. Te słowa padły w I programie radia, w rozmowie z dziennikarzem. Jest szokujące, że nareszcie jakiś polityk przyznaje się, że mówienie prawdy sprawia mu trudność. Po co nam urzędnicy i politycy, którzy jak ów wiceminister zamierzają „odkrywczo” nakłaniać lekarzy pierwszego kontaktu, by wyjaśniali pacjentom, iż korzystniejsze jest wcześniejsze wykrywanie choroby. Rządy osób mądrych byłyby bardziej przydatne od rządów przypadkowo wybieranych osób. Ci ostatni odważają się wygłaszać w telewizji poglądy w rodzaju: „Putin, niestety jest zdrowy” – kontekstem była sytuacja na Ukrainie. A więc doszło do tego, że polityk katolik cieszyłby się z kresu życia innego człowieka.

 

Polska przekroczyła granice przyzwoitości naruszając niezależność Ukrainy. Nasza ingerencja sięga zbyt głęboko. Propaganda czasów PRL – obecnie ostro krytykowana – nie osiągnęła nigdy takiego stopnia zakłamania jak obecna propaganda. Wszak faktycznie Polska sprowadziła siebie do roli narzędzia w rękach koncernów, których interesy skłaniają do przekształcenia Ukrainy w rynek zbyty dla produkowanych towarów. Na jakiej podstawie twierdzimy, że związek Ukrainy z Rosją byłby katastrofą. Trudno się dziwić Putinowi, że pomaga Ukrainie i chce mieć z nią mocne powiązania. Dlaczego to dążenie podlega u nas negatywnej ocenie – zaś analogiczne dążenie Unii Europejskiej ma być rzekomo zbawienne?

 

Polska polityka przekroczyła granice przyzwoitości również w dziedzinie utajniania spraw publicznych. Krytyka PRL przez Solidarność wiązała się m.in. z ostrym zarzutem, że o wielu sprawach społeczeństwo nie było informowane. Obecnie spotęgowanej inwigilacji życia prywatnego jednostek towarzyszy utajnianie wielu umów, porozumień oraz działań. Od dawna baczni obserwatorzy życia politycznego podejrzewali, że w Polsce były zlokalizowane więzienia dla terrorystów. Nie trudno było się tego domyślać biorąc pod uwagę wyjątkowo służalczą politykę Polski wobec USA. A na marginesie pytanie: kiedy wstaniemy z kolan i wprowadzimy wizy dla Amerykanów, dając tym samym sygnał, że nie jesteśmy jeszcze ich kolonią. Walka Polski w wojnach amerykańskich, wzniośle i bez sensu nazywanych misjami pokojowymi, przysparza nam wrogów. Są oni groźni, a kiedyś byli przyjacielscy. Nie dbamy o polskie interesy. Chciałabym móc zrozumieć to, że można łączyć katolicyzm z nienawiścią na przykład do Rosji. Ci, którzy zaatakowali Polskę 17 września 1939 roku, jak również ci, którzy mordowali w Katyniu, już nie żyją. Nie żyje również Stalin, który wydawał te rozkazy. Dlaczego wychowuje się kolejne pokolenia w nienawiści do Rosji? Kraje zachodnie zabiegają, podobnie jak USA, o poprawne stosunki z Rosją. Przecież bliżej nam do kultury rosyjskiej niż amerykańskiej.

 

Zastanowić się też należy nad tym po co jest nam potrzebne państwo praworządne jedynie z nazwy. Groźne są u nas przejawy działania prawa wstecz. Aktualny problem to poszukiwanie sposobu przez organy władzy, by nie odzyskał wolności, po latach więzienia, jeden z głośnych przestępców. Histeria w mediach wytworzona w związku z rychłym opuszczeniem przez niego więzienia, jest niepokojąca. Odwraca uwagę od tego, że tzw. przyzwoity obywatel też może w pewnych okolicznościach okazać się groźny dla innych. Ponadto tworzy się stan zagrożenia, bowiem nie można ufać wyrokom sądu jeśli możliwe są nieoczekiwanie, po odbyciu kary, dalsze restrykcje. Przewidywanie, że przestępca odzyskując wolność znów popełni czyn karalny, przesłaniają możliwość popełniania przestępstw przez kogoś, kto nie odbywał dotąd kary pozbawienia wolności.


oceń
115
10

komentarze (26) | dodaj komentarz

WAŻNE ORĘDZIE FRANCISZKA

poniedziałek, 30 grudnia 2013 13:21

 

Życie nabiera głębszego sensu, jeśli chociaż część naszych sił oddajemy ideałom. Sprawą najistotniejszą obecnie jest urzeczywistnianie idei pacyfizmu. Idzie tu o protest wobec prowadzenia wojen, protest wobec wyrzucaniu ogromnych sum pieniędzy na zbrojenia, zamiast na rozwiązywanie problemu głodu oraz trudności życiowych milionów ludzi na świecie. Jest to protest wobec przemocy, która wyraża się także w walce polityków o władzę, motywowaną osobistymi interesami.

 

Piękne jest Orędzie Bożonarodzeniowe papieża Franciszka, orędzie z którego po raz pierwszy w dziejach Kościoła Rzymsko-Katolickiego tak silnie wybrzmiewa pełna aprobata dla pacyfizmu i rozumienie wartości życia każdego człowieka. Budzi orędzie głęboką nadzieję na przemiany w świadomości kapłanów, którzy powinni szerzyć poruszone w nim wartości, a w tym wskazaną także przez papieża Franciszka należną troskę o planetę, na której żyjemy.

 

Zbliża się Nowy Rok 2014, pragnę więc złożyć Czytelnikom serdeczne życzenia szczęścia i powodzenia w działaniach na rzecz nas wszystkich.


oceń
90
24

komentarze (17) | dodaj komentarz

CZAS, BY POLITYKA W POLSCE STAŁA SIĘ PROCZŁOWIECZA

wtorek, 10 grudnia 2013 16:48

 

Z audycji radiowych można czasem dowiedzieć się o naszej rzeczywistości czegoś więcej niż z programów telewizyjnych. Ostatnio z ust niektórych dziennikarzy, w ich rozmowach z politykami, padły następujące słowa: Unia kupuje kolejne kraje, Ukraina jest smakowitym kąskiem. Są też nonsensowne uwagi o zbliżaniu się Ukrainy do Europy; wszak ona w niej jest.

 

Wchodzenie do Unii Europejskiej w drodze nacisków zainteresowanych tym grup rządzących stało się już tradycją. Uleganie naciskom międzynarodowych grup interesów narusza niepodległość kraju. Tak brutalnie wyrażanych oczekiwań i metod mających na celu wchłonięcie Ukrainy przez Unię Europejską dotąd jeszcze nie było.

 

Przyjmuje się jako oczywiste w toczonych u nas dyskusjach, że zespolenie Ukrainy z Unią przyniesienie jej wolność, natomiast zbliżenie do Rosji stanowi poważne zagrożenie. Ponawiające się w Polsce strajki i manifestacje rozmaitych grup zawodowych – ostatnio nauczycieli – świadczą o tym, że wejście do Unii Europejskiej nie rozwiązuje wielu poważnych problemów społecznych i gospodarczych, ani światopoglądowych. Zastanawia w świetle tego gorliwość i zapał z jakim przedstawicielem rozmaitych polskich partii wtrącają się w wewnętrzne sprawy Ukrainy.

 

Propaganda głosi wartość standardów europejskich, co należy poddać w wątpliwość. Czy  przynosi jednostkom możliwość głosowania zmianę w ich położeniu życiowym? Cóż z tego, że nie toczą się w Europie wojny, skoro państwa europejskie prowadzą je na innych kontynentach? Każda kultura jest inna i niepowtarzalna. Narzucanie demokracji parlamentarnej krajom innych kontynentów jest związane z obłudnym stwierdzeniem, że jest to wyraz troski o społeczeństwo tych państw.

 

Niedawno usłyszałam niepokojące stwierdzenie prezydenta Komorowskiego, który poprawił dziennikarza, mówiąc, że w polityce nie chodzi o uczciwość, lecz skuteczność. Głoszona przez Prezydenta polityka prorodzinna przynosi mu zwiększoną akceptację zdezorientowanego społeczeństwa. Uważam, że najwyższy czas, by polityka w Polsce stała się proczłowiecza, a nie prorodzinna. Troszczyć się bowiem należy o każdego z nas.

 

Zmiana ministrów, która niedawno miała miejsce  nie doprowadzi do oczekiwanych przez społeczeństwo zmian. Nowego programu nie ma. A potrzebne jest odejście od skrajnego neoliberalizmu gospodarczego. Niestety IX Kongres Ekonomistów Polskich, który odbył się w Warszawie w dniach 28-29 listopada nie budzi nadziei na to, że nastąpią zmiany w naszej gospodarce. Nie słyszałam – wyłączając mój referat – głosów uczonych domagających się fundamentalnych zmian. Owszem, wielu uczonych wyrażało szacunek dla rozwiązań krajów skandynawskich, zwłaszcza Norwegii, ale dominowały poglądy o charakterze neoliberalnym.

 

Wyrazem tego, co podnosiłam już na łamach „Trybuny” – a mianowicie, że z liberalizmu ekonomicznego nie wynika inna postać liberalizmu – jest dyskusja na temat grupy przestępców. Nie tylko zaznacza się niedostatek liberalizmu prawnego, ale ostatnio  doszło do uchwalenia prawa karzącego za ewentualne przestępstwo. W katolickim kraju depcze się zasady humanizmu. Depcze się również i w tej dziedzinie fundamentalną zasadę prawną, która głosi, że prawo nie działa wstecz. Jedynie trzech posłów protestowało przeciwko tej haniebnej ustawie. A dzieje się to w atmosferze nieustannych ataków na czasy PRL i przypisywaniu tamtym czasom bezprawia, które nie występowało po październiku częściej niż obecnie.

 

Można odnieść wrażenie, że parlamentarzyści nie kierują się odpowiedzialnością lecz myślą o zbliżających się wyborach i chcą czynić zadość oczekiwaniom opinii publicznej. Wiadomo z historii sądownictwa, że owa opinia zaprowadziła niejeden raz człowieka niewinnego „na szafot”. Jakże trudno jest przekonać społeczeństwo, że przestępca jest człowiekiem. Gdy opuszcza mury więzienia, należy go traktować jako kogoś, kto zaczyna życie na nowo. Karanie za możliwe przestępstwa w przyszłości urąga sprawiedliwości. Karę wymierza się po dokonaniu przestępstwa.

 

Ocena osób, które wychodzą wkrótce na wolność i miały zmienione wyroki z kary śmierci na dwadzieścia pięć lat więzienia – jako psychopatów niewiele znaczy. Zwłaszcza, że jak wyjaśniał polski uczony, lekarz i filozof, Kazimierz Dąbrowski, wśród polityków odnaleźć również można znaczną grupę psychopatów, czyli osób, których  rozum pozostaje na usługach popędów. Tacy politycy  są niebezpieczni, bowiem rozstrzygają o losach narodu.

 

A na koniec pytanie: kiedy polscy politycy zaczną kierować się honorem? Może warto czerpać wzory z Włoch, czy z niedawnego przykładu Łotwy. Podanie się do dymisji premiera z tego powodu, że doszło do zawalenia budynku pod gruzami którego zginęło wiele osób, to przykład godny naśladowania. W Polsce katastrofa w Smoleńsku nie spowodowała zmian w rządzie.

 

___
Czwartek, 12 grudnia 2013 roku
O godz. 12.00 w Auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi prof. Maria Szyszkowska wygłosi odczyt pt. "Znacznie światopoglądu oraz problem pozytywnego nieprzystosowania".


oceń
95
15

komentarze (10) | dodaj komentarz

ŚWIĘTO NARODOWE

czwartek, 14 listopada 2013 8:09

 

Spoiwem narodu jest tradycja. Ale nawet i ona nie przyczynia się obecnie do zespolenia skłóconych ze sobą ugrupowań politycznych. Toczą się spory między partiami, bowiem trwa walką o władzę. Niestety te spory dotyczą nie tylko bieżącej polityki oraz oceny czasów PRL, ale przeniosły się także do interpretowania sytuacji politycznej pierwszej polowy XX wieku. Odżyły spory między piłsudczykami i endecją; służą one nie obiektywnej ocenie faktów, lecz zdobyciu głosów wyborców.

 

Panuje chaos pojęciowy negatywnie wpływający na świadomość społeczeństwa. Oto na przykład ci, którzy składają wieńce pod pomnikiem Piłsudskiego, jednocześnie akcentują swoją wrogość do socjalizmu. Udają, że nie rozumieją tego, iż  koncepcji socjalizmu jest wiele, a nie jedyna urzeczywistniona w PRL.

 

Wyjątkowym nieporozumieniem są poglądy tych, którzy twierdzą, że Solidarność należy pojmować jako ruch kontynuujący dążenia niepodległościowe mające początek w okresie trzech zaborów. Jest to wprowadzająca w błąd próba uwznioślenia ruchu Solidarności. A na marginesie należy dodać, że przemilcza się w dyskusjach publicystycznych fakt, że ruch Solidarności pomógł – jako jeden z czynników – w uwolnieniu Polski od zależności od ZSRR, ale jednocześnie wprowadził analogiczną zależność od Europy Zachodniej, a zwłaszcza od Stanów Zjednoczonych. Autocenzura podszyta lękiem przed konsekwencjami niepoprawności politycznej stanowi silniejsze ograniczenie wolności niż dawna cenzura państwowa.

 

Myślę, że święto niepodległości 11 listopada jest wykorzystywane dla wzmocnienia swoich szeregów głównie przez polskie partie narodowe o zabarwieniu faszystowskim. Obiektywnie trzeba przyznać, że patriotyzm (zabarwiony nacjonalistycznie) jest bardziej obecny w wystąpieniach przedstawicieli tych partii, niż na przykład PO, czy SLD. Nakłanianie bowiem przez władze do tego, by wywieszać flagi na domach i manifestować polskość tą drogą nie tylko nie ma głębszego znaczenia, ale niepokojąco przypomina mentalność amerykańską, która zezwala nawet na wykorzystywanie flagi narodowej do szycia bielizny.

 

___
Czwartek, 28 listopada 2013 roku
O godz. 17.00 w warszawskim Hotelu Mariott rozpocznie się IX zjazd polskich ekonomistów, podczas którego prof. Maria Szyszkowska wygłosi odczyt pt. "Znaczenie własności spółdzielczej oraz negatywny wpływ liberalizmu ekonomicznego na psychikę człowieka".

 

Piątek, 6 grudnia 2013 roku
W warszawskim Hotelu Novotel (Marszałkowska 94/98) prof. Maria Szyszkowska otworzy konferencję wygłaszając odczyt pt. "Filozofia seksualności".

 


oceń
82
17

komentarze (15) | dodaj komentarz

MANIPULOWANIE DEMOKRACJĄ

czwartek, 17 października 2013 14:18

 

Dyskusyjne jest uznawanie określonego ustroju za najlepszy. Obecnie sprawa jest przesądzona, bo zgodnie z literą prawa jesteśmy państwem demokratycznym. Widząc więc wady tego ustroju politycznego, nie można naruszać jego zasad. Interesy partyjne nie powinny być nadrzędne.

 

Wydarzeniem, całkowicie sprzecznym z demokracją, jest nakłanianie przez PO , by nie wziąć udziału w referendum dotyczącym odwołania prezydenta Warszawy. Co więcej, pamiętamy, że premier poinformował dziennikarzy, iż niezależnie od wyniku referendum, Warszawą będzie rządziła nadal Hanna Gronkiewicz-Waltz, bowiem w razie przegranej – obejmie stanowisko komisarza Warszawy.

 

Demokracja w wydaniu rządów Tuska, to dyktatura partii politycznej, której jest on szefem. Warto przypomnieć, że do niedawna w rozmaitych kanałach telewizyjnych nie dopuszczano krytyki działań obecnego rządu, aczkolwiek były ku temu znacznie wcześniej już poważne powody. Jako przykład podam wyrażane przez Donalda Tuska zadowolenie z powodu narastającej emigracji Polaków. Bezrobocie ulega więc w ten sposób zmniejszeniu. Wyjeżdżają z kraju jednostki prężne i często wykształcone po to, by na obczyźnie dla chleba wykonywać podrzędne prace. Osłabia to oczywiście naród. Ponadto kształcimy ich za nasze wspólne pieniądze, czyli z budżetu, a przynosi to pożyteczne rezultaty innym krajom.

 

Drastycznym przykładem braku demokracji są wypowiedzi osób publicznych domagające się ograniczenia prawa społeczeństwa do strajków, czyli legalnego oporu wobec władzy państwowej. Demokracja w rezultacie staje się nią jedynie dla pracodawców. Tragikomiczne jest to, że jednym z przeciwników prawa do strajków jest Lech Wałęsa. Pomogły mu one osiągnąć najwyższe stanowiska, więc widocznie uważa, że obecnie są już zbędne. Nieprzyjemnie i koniunkturalnie zabrzmiały słowa Wałęsy, gdy oceniał ostatni strajk w Warszawie mówiąc, że sercem jest z Dudą, ale rozumem z Tuskiem. Kilka dni później z rąk premiera odebrał nagrodę.

 

Przykład pośpiechu z jakim PO narzuciło przepisy prawne podwyższające wiek emerytalny też są wyrazem braku demokracji w Polsce. Nie liczono się zupełnie z protestem społeczeństwa oraz opinią partii opozycyjnych.

 

Wyjątkowo sprawnie funkcjonowało w Polsce wywożenie śmieci. I znów, z ogromnym pospiechem, PO narzuciło przepisy prawne, które skutkują szczególnym obrazem. Wróciłam właśnie ze spóźnionych, krótkich wakacji przejeżdżając połowę Polski. Żałosny jest widok walających się worków ze śmieciami przy przepełnionych śmietnikach, jak również stojących przed furtkami ogrodów w wielu miastach i miasteczkach . Żeby nie żyć w zapachu rzadko zabieranych śmieci, musiałam użyć pewnego fortelu i mam obecnie dwie firmy wywożące mi śmieci. Świadomość ekologiczna społeczeństwa nie została rozbudzona przez nową ustawę, a koszty wywozu śmieci wzrosły. Procedury demokratyczne narzucają konieczność ogłoszenia przetargów dla firm wywożących śmieci. Na przykład w Nałęczowie – gdzie działała sprawnie państwowa firma – przetarg wygrała oddalona kilkadziesiąt kilometrów od Nałęczowa. Kosztowny nonsens.

 

Sprzeczna z demokracją jest siła polityczna Kościoła rzymskokatolickiego. Nie mamy w Polsce dwuwładzy, bo każda rządząca ekipa w ciągu minionych lat począwszy od 1989 roku liczy się z oczekiwaniami hierarchów kościelnych. Głos pozostałych Kościołów mniejszościowych – a jest ich ponad 157 – nie jest słyszalny. Nie słyszy się też w debatach publicznych głosów ateistów, czy osób bezwyznaniowych. A więc zamiast wielu poglądów moralnych, funkcjonuje w naszym państwie jeden, co narusza wolność światopoglądową. Przestały nagle mieć znaczenie spory światopoglądowe, które w czasach PRL toczyły się nawet w prasie codziennej. Liczą się obecnie dobra materialne, sukces, zysk i władza. Upadek edukacji nie sprzyja temu, by inspirowała ona do kształtowania własnego poglądu na świat. Zachodzi tu sprzeczność, bowiem w naszym stuleciu uznaje się, że właściwością nierozdzielnie związaną z demokracją ma być wieloświatopoglądowość.

 

Wyrazem nierównego traktowania obywateli w państwie demokratycznym, czyli respektującym zasadę równości, jest sytuacja osób bezrobotnych pozbawionych zasiłków. Dotyczy to bardzo dużej grupy mniejszościowej w państwie, którą do tej pory nie zainteresował się żaden rząd.

 

Społeczeństwo jest ignorowane. Przejawów tego ignorowania jest wiele. Ostatnio prezes PAN, profesor Kleiber, zaproponował dyskusję publiczną na temat katastrofy smoleńskiej w trosce o porozumienie się Polaków i zmniejszenie podziałów. Został wyśmiany i obrażony przez posła Niesiołowskiego, który niejeden raz stara się manipulować świadomością społeczeństwa.

 

Zważywszy na to, co dzieje się w Polsce, precyzyjna byłaby następująca nazwa obecnego ustroju: katokapitalizm.

 

___

Piątek, 18 października 2013 roku
Referat "Dąbrowskiego koncepcja pozytywnego nieprzystosowania i jej przełomowe znaczenie" w ramach międzynarodowej konferencji organizowanej przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Miejsce obrad: Trybunał Koronny, Rynek 1, Lublin.

Sobota, 19 października 2013 roku
Udział w programie "Babilon" w TVN24, godz. 14.00


oceń
90
24

komentarze (20) | dodaj komentarz

MORALNI ATEIŚCI

poniedziałek, 16 września 2013 21:34

Niezmiernie rzadko w dzisiejszej Polsce można usłyszeć, by ktoś określał swój światopogląd jako ateistyczny. W okolicznościach deklarowanej w państwie wolności, faktycznie dochodzi do głosu zniewolenie. Nawet przyznanie się do tego, że wyznaje się inną religię chrześcijańską niż katolicyzm, przychodzi z trudem.

 

Ateiści stosują dwojakiego typu mimikrę. Na przykład, posyłają – wbrew sobie – dzieci na naukę religii w szkole, by nie odróżniały się od dzieci „porządnych obywateli”, czyli katolików. Innym przejawem pozornego przystosowania się jest określanie swojego stanowiska mianem agnostycyzmu. Brzmi to dla wielu niejasno, ale nie budzi takiej niechęci w społeczeństwie jak ateizm.

 

Ateiści uchodzą za ludzi niemoralnych. Źródłem moralności w myśl tej opinii jest wyłącznie Bóg. Rodzi się więc pytanie: czy można uznać kogoś za osobę moralną, jeśli moralność tego człowieka wynika z lęku przed karą Boga? Jest wszak oczywiste, że na gruncie wielu wyznań, a w tym wszystkich religii chrześcijańskich, moralność sprowadza się do idących z zewnątrz nakazów kościelnych, czy przykazań określanych jako Przykazania Boże. Wyznawcy religii są informowani, że po Sądzie Ostatecznym może ich czekać wiekuista kara. A więc nie miłość do Boga, lecz strach przed nim, lęk przed skutkami grzechu, powoduje postanowienia, by żyć moralnie. Od postanowień do uczynków droga jest daleka, ale religie chrześcijańskie są w gruncie rzeczy pobłażliwe, bowiem można się wyspowiadać, można nawet w pewnych okolicznościach zyskać odpust zupełny, i znów grzeszyć.

 

Moralność religijna, a w każdym razie moralność zespolona z wyznaniami chrześcijańskimi, ujmuje człowieka jako istotę rozdartą miedzy dobrem a złem, którego uosobieniem jest szatan. Trzeba również pamiętać, że dobro jest pojmowane jako wartość niezmienna zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Trudno pogodzić ten pogląd ze zróżnicowaniem kulturowym ludzkości. Pamiętamy ostre potępienie relatywizmu przez polskiego papieża. Jest to problem, który warto oddzielnie rozwinąć.

 

Powszechność nauczania religii sprawia, że do większości społeczeństwa nie docierają informacje o teoriach etycznych ugruntowanych na innej podstawie niż lęk przed karą. Na przykład Tadeusz Kotarbiński jest twórcą głęboko humanistycznej teorii etycznej, która może być zaaprobowana również przez osoby religijne. Otóż wzorem do naśladowania czyni Kotarbiński spolegliwego opiekuna; każdy człowiek powinien pełnić rolę opiekuna w stosunku do pozostałych osób, niezależnie od tego czy są od niego starsze, czy młodsze. Postępowanie w duchu prawidłowego opiekuństwa jest czcigodne i zacne, natomiast postępowanie przeciwne jest haniebne i godne pogardy. Należy tak kształtować siebie, żeby inni mogli na nas polegać – oto uniwersalna zasada etyczna. Trzeba podkreślić, że jej uzasadnieniem nie jest strach, lecz szacunek dla człowieka.

 

Etyka zespolona z ateizmem koncentruje uwagę na odpowiedzi na pytania: jak żyć, żeby być porządnym człowiekiem. I nie chodzi o deklarowanie systemu wartości, lecz wyrażanie ich w czynach. Zdaniem Tadeusza Kotarbińskiego etyki religijne, mimo że wzniecają lęk przed Bogiem, to jednak nie tworzą zapory wystarczającej przed łatwym przekraczaniem nauczanych zasad. Być może ma to źródło w przekonaniu osób wierzących w Boga, iż jest miłosierny i zostaną im wybaczone grzechy.

 

Społeczeństwa żyjące na naszym kontynencie są od wieków wychowywane w duchu religijnym, co nie stało się przeszkodą dla prowadzenia bratobójczych wojen, w tym także w imię wyznawanej religii. Współcześnie również zachęca się, by brać udział w wojnach, które przemocą mają wprowadzać demokrację na innych kontynentach. Przelewanie krwi w imię tzw. misji pokojowych też jest traktowane przez wyznawców religii jako słuszne. Nie było protestu kapłanów wyznań chrześcijańskich wobec wojen, które są prowadzone w XXI wieku. A wydawało się, że dojdzie do zmiany świadomości po zbrodniach II wojny światowej i kolejne pokolenia zaczną być wychowywane w duchu pacyfizmu. Kapelani w wojsku, to wszak milczący wyraz zgody na zabijanie człowieka przez człowieka.

 

Istnienie Boga jest przedmiotem wiary, a nie wiedzy. Ci, którzy deklarują tę wiarę, przeżywają również okresy zwątpienia. Należy więc wzorem niemieckiego filozofa Kanta pozostawić na boku nierozstrzygalny problem istnienia Boga. Natomiast moralność budować na stosunku do człowieka, pojętym jako wartość najwyższa. Słynne jest stwierdzenie Kanta, będące wyrazem sformułowanej przez niego etyki: każdy człowiek ma być traktowany jako cel sam w sobie, nigdy zaś tylko jako środek do celu. Ta fundamentalna zasada, możliwa do przyjęcia przez ludzi o różnych światopoglądach, jest sprzeczna z liberalizmem ekonomicznym, który dozwala na traktowanie drugiego człowieka jako środka do bogacenia się, bądź jako środka w dążeniu do władzy.

 

Warto przemyśleć fakt, że w etykach związanych z ateizmem ostro potępia się nieżyczliwość, zachłanność, bezwzględność, wyzwalanie wrogości do człowieka, czy niszczenie naturalnego środowiska. Ponadto ateiści nie mogą liczyć ani na rozgrzeszenie jeśli zachowają się niemoralnie, ani na nagrodę za moralne życie. A więc moralność ateistów jest bezinteresowna.


oceń
174
45

komentarze (38) | dodaj komentarz

SENS LEWICOWOŚCI

poniedziałek, 15 lipca 2013 11:55

Lewicowość przylgnęła u nas mylnie do kilku osób, mimo że aprobują one dzisiejszą biedę i niesprawiedliwość. Elektorat lewicowy czuje się oszukany. Nie ma w parlamencie partii, która spełniałaby jego oczekiwania. Niezbędna jest więc silna scementowana lewica.

 

Mamy w parlamencie centrolewicę, która aprobuje liberalizm ekonomiczny, godzi się na bezrobotnych bez zasiłków, godzi się na udział Polski w wojnach nazywanych „misjami pokojowymi”. Niewiele różni się od Platformy Obywatelskiej. Nie buduje swojej lewicowości; nie dba o media, w przeciwieństwie do PiS-u.

 

Lewica powinna dążyć do ograniczenia liberalizmu ekonomicznego. Zresztą z liberalizmu ekonomicznego nie wynika ani liberalizm polityczny, ani liberalizm światopoglądowy. Liberalizm ekonomiczny prowadzi do prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat.

 

W dobie naszego kryzysu, chciwość banków, tzw. Inwestorów, została nagrodzona, bowiem z pomocą prywatnym bankom przyszły poszczególne państwa, dając im pieniądze podatników, czyli z budżetu. Własność państwowa, okazuje się więc, że jest przydatna.

 

Ośmieszany Lepper słusznie nawoływał: „Balcerowicz musi odejść”. Odszedł Lepper.

 

Biorąc pod uwagę siłę polityczną Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce – lewica może odwołać się do encyklik włoskiego papieża Jana XXIII, który wykazał zgodność rozmaitych form własności – a nie tylko prywatnej – z tzw. prawem naturalnym. Prywatyzacja i reprywatyzacja zachodzi u nas, ale społeczeństwo nie odniosło z tego żadnych korzyści.

Najwyższy czas, by zacząć troszczyć się o ideowość ludzi lewicy. Siły lewicowe powinny odrodzić znaczenie ideałów, z patriotycznymi włącznie. Żyjemy w oparach sporów partyjnych, a nie dyskusji o Polsce.

 

Najwyższy czas, by nasze państwo, zgodnie z Konstytucją, stało się neutralne światopoglądowo; a więc ani wyznaniowe,  ani ateistyczne - neutralne. Bo faktycznie żyjemy w Polsce katolickiej. Od lat stanowienie prawa podlega  moralności katolickiej, ograniczając wolność małych liczebnie wyznań religijnych oraz wolność światopoglądową obywateli.

 

Wracając do bezideowości w kręgach tzw. lewicy, i biorąc pod uwagę mącenie świadomości przez media – należałoby czerpać także z polskiej tradycji, przywołując idee socjalizmu krzewione przez Mickiewicza, Abramowskiego, Petrażyckiego, czy Żeromskiego.

 

Zaczynają się wakacje i życzę nam wszystkim skierowania uwagi na problem koniecznych przemian w Polsce w duchu szlachetnej lewicowości. Warto tej sprawie poświęcić czas. A więc wypoczywając, mobilizujmy się!


oceń
133
36

komentarze (26) | dodaj komentarz

IRRACJONALIZM W TODZE RACJONALIZMU

środa, 22 maja 2013 17:27

 

Kilkanaście dni przed Wielkanocą obudził mnie nieznany wcześniej głos mojego psa. Gapcio pierwszy raz w swoim życiu wył. Było to niezwykle przejmujące i przerażające. Wypadł z domu do furtki i nie mogłam go uspokoić. Z lękiem myśleliśmy razem z mężem, Janem Stępniem, że być może ktoś z bliskich nam osób umierając wysłał sygnał, który odczuł pies. Z ulgą przyjęliśmy nadejście kolejnych dni pozbawione informacji o nieszczęściu. Jak się okazało później, zapewne umierał wtedy mój przyjaciel poeta, człowiek niezwykły, którego poznałam w czasach studenckich, bo przez kilka miesięcy studiował filozofię. Umierał samotnie w mieszkaniu i o śmierci dość długo nikt nie wiedział.

 

Ta opowieść jest zarazem smutną refleksją na temat więzi rodzinnych. Nie rozumiem nacisku obyczajowego, by żenić się, czy wychodzić za mąż. Nakłania się do tego tych, którzy wybierają inny sposób życia, bo mają dystans do sugerowanej idylli życia rodzinnego. Ale to na marginesie.

 

Pragnę podkreślić, że to, co pozaracjonalne wypełnia wiele miejsca w naszym życiu, a nawet służy komunikowaniu się. Tyle, że trudno nam rozumieć wiele sygnałów jasnych dla ludzi pierwotnych, bowiem nadmiernie mamy rozwinięty intelekt. Ale nie jest zdolny doprowadzić nas do odpowiedzi na pytania najbardziej fundamentalne. Czytałam dzieło teozoficzne, którego autor wyjaśnia sens chrztu udzielanego niemowlętom dążeniem do zamykania tzw. trzeciego oka; na czole kapłan kreśli magiczny znak ograniczający w konsekwencji intuicję.

 

Ceniony w Europie racjonalizm powinien podpowiadać wszystkim chrześcijańskim wyznaniom, by chrzest dotyczył osób świadomych, czyli dorosłych. Tak zresztą było w czasach Chrystusa. Dodam w formie dygresji, że właśnie do pierwotnego chrześcijaństwa zapewne nawiązuje papież Franciszek, postulując ograniczanie bogactw Kościoła i pochylając się nad losem ubogich.

 

Kultura europejska oraz jej korzenie, czyli filozofia grecka, akcentują znaczenie rozumu człowieka. Filozofia zrodziła się zresztą w momencie, gdy wiara w bóstwa, czyli religijne objaśnianie świata, okazało się dla człowieka niewystarczające. Drugim czynnikiem powodującym narodziny filozofii, czyli nauki, było zdziwienie światem.

 

Europejczyków oraz społeczeństwa pozostające pod wpływem oddziaływania naszej kultury – wychowuje się w kulcie rozumu, który ma służyć poznawaniu świata oraz kierować życiem. Irracjonalizm został u nas błędnie utożsamiony z antyracjonalizmem. Niewiele osób, w konsekwencji, ma odwagę przyznawać się publicznie do tego, że to, co irracjonalne pełni istotną rolę w ich życiu.

 

Do dobrego tonu należy rozsądny umiar. Człowiek dobrze wychowany ma panować nad swoimi uczuciami i namiętnościami w myśl funkcjonujących poglądów w naszej kulturze. Być może jest to jeden z czynników, który sprawia, że z tak wielką przyjemnością ogląda się włoski film "Odrażający, brudni, źli", którego akcja toczy się w kulturze nędzy, a ta nie narzuca "gorsetu" umiarkowania. Być może także z tego powodu z tak wielką przyjemnością oglądam jedyny, moim zdaniem, serial nadający się ku temu, a mianowicie "Świat według Kiepskich". Emocje pełnią w nim istotną rolę, a umiejętność dostrzeżenia głębszego sensu odcinków tego serialu sprawia, że odczuwa się pokrewieństwo z Gogolem i Fellinim. To ważna odtrutka wobec zalewu przeciętności.

 

Poprawny jest w myśl obiegowych ocen racjonalizm, mający charakteryzować Europejczyka. Jednocześnie dobrze widziane jest, przynajmniej w Polsce, podkreślanie związków z chrześcijaństwem. Jest to przykład swoistego godzenia racjonalizmu z irracjonalizmem, który leży u podstaw każdej wiary, w tym religijnej. Wszak uczony, który chce pozostać członkiem jakiegoś kościoła chrześcijańskiego ma ograniczoną dociekliwość rozumu. Nie może bowiem popaść w sprzeczność z dogmatami wyznania, jeśli deklaruje przynależność do niego. Jak wiadomo, dogmatów nie da się racjonalnie uzasadnić. Nikt ich prawdziwości nie udowadnia. Należy je przyjąć i wierzyć w nie. Niepokoi narastająca liczebnie grupa osób, które akcentują swoją przynależność do określonej religii i zarazem nie respektują jej dogmatów. I co gorsza, nie przestrzegają związanej ze swoim wyznaniem etyki.


oceń
168
13

komentarze (49) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  351 642  

ZAPROSZENIE

W piątek, 24 maja 2013 roku o godz. 17.00 w kieleckim antykwariacie przy ul. Sienkiewicza 16 odbędzie się spotkanie z prof. Marią Szyszkowską.

Maria Szyszkowska

prof. dr hab. Maria Szyszkowska - senator RP V kadencji. Ukończyła studia na Wydziale Prawa UW i Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK. Habilitowała się na Wydziale Filozoficznym KUL.

Swą bezkompromisową postawą oraz wiernością wobec dokonanych wyborów filozoficznych naraża się od lat na nieustanne ataki i szykany.

Głosi poglądy antyklerykalne. Opowiada się za pacyfizmem, a także przeciwko temu, co uznaje za formy zniewolenia i dyskryminacji. Jest orędowniczką państwa neutralnego światopoglądowo. Domaga się wolności światopoglądowej i tolerancji oraz szacunku dla każdego człowieka. Jest kantystką, agnostykiem, a także wegetarianką. Sformułowała własną teorię prawa naturalnego i filozofii codzienności.

W 1992 roku utworzyła Zakład Filozofii Polityki w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Wykładała filozofię na uniwersytecie w Wiedniu. W latach 1994-97 była sędzią Trybunału Stanu RP.

Za działalność publiczną 30 marca 1999 została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jest wiceprzewodniczącą polskiego oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC). Należy m.in. do Związku Literatów Polskich, Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Internationale Gesellschaft "System der Philosophie". Była przewodniczącą rady kwartalnika naukowego "Małżeństwo i Rodzina" oraz założycielką "Inicjatywy Otwarci".

Opublikowała kilkadziesiąt książek z zakresu filozofii prawa oraz polityki.

Nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

Prezes Pacyfistycznego Stowarzyszenia Wolnej Myśli.

Obecnie wykłada na Uniwersytecie Warszawskim i prowadzi tam seminarium doktorskie. Wykłada również w Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie, gdzie pełni funkcję kierownika Katedry Teorii i Filozofii Prawa.

DODAJ NA FACEBOOK