prof. Maria Szyszkowska | Blog Oficjalny

Felietony, artykuły, komentarze

PODZIAŁY W SPOŁECZEŃSTWIE

Jesteśmy społeczeństwem coraz bardziej podzielonym. Partia, która wygrywa wybory uważa siebie bez żadnego uzasadnienia za reprezentanta całego społeczeństwa. W istocie rzeczy jest reprezentantem tylko tych, którzy wybory wygrali, a więc mieli dostateczne zasoby materialne, by sfinansować kampanię wyborczą.

Zwrócę uwagę na to, że nigdy wyborów nie wygrała Polska Partia Socjalistyczna właśnie z tego powodu, że nie rozporządza środkami finansowymi. Nie ma nawet swojego lokalu. Ale to nie znaczy, że poglądów tej partii nie podziela wiele milionów Polaków. Co więcej, Józef Piłsudski, założyciel PPS, jest ceniony przez PiS, a więc partię o zupełnie innej ideologii.

Skłócenie polskiego społeczeństwa wiąże się w dużym stopniu z odmienną oceną sojuszów z innymi państwami. Należałoby się głębiej zastanowić nad tym dlaczego bazy wojskowe rosyjskie uznawało się i uznaje wielu za wyraz okupacji, natomiast wyrazem patriotyzmu mają być bazy amerykańskie w Polsce, które nota bene ściągną nam na głowę terrorystów. Jeżeli chodzi o więzi kulturowe, to nie ma żadnych wątpliwości, że są one bliższe z kulturą rosyjską niż amerykańską. A przecież zapraszają Amerykanów do Polski zarówno politycy Platformy Obywatelskiej, jak i obecnie rządzącego PiSu!

Nie mogę tu powstrzymać się od uwagi, że dziwnym trafem wybacza się Platformie Obywatelskiej wszystkie błędy, które popełniła w czasie swoich długich rządów a krytykuje się PiS, który sprawuje rządy dopiero trzy miesiące. Moim zdaniem, nie ma to żadnego znaczenia czy pieniądze z budżetu przekazuje się – tak jak PO - na rzecz Świątyni Opatrzności – czy jak PiS - na rzecz ojca Rydzyka. W jednym i drugim przypadku jest to przejaw charakteryzujący państwo wyznaniowe, a nie demokratyczne. W państwie demokratycznym, jeżeli w ogóle byłoby finansowane wyznanie religijne, to nie jedno lecz wszystkie, w tym mniejszościowe. O uprzywilejowaniu wyznania katolickiego pisało się wielokrotnie.

O wielu sprawach dotyczących czasów PRL mówią osoby, które niewiele o nich wiedzą. Nie rozumieją przede wszystkim tego, że w związku z działaniami m.in., tak zwanych żołnierzy wyklętych, toczyła się nadal w Polsce wojna mimo jej zakończenia. Wiadomo, że przywódcy AK nakłaniali żołnierzy do złożenia broni po 9 maja 1945 roku. To nie Polska lecz inne kraje, a w tym Stany Zjednoczone, zadecydowały o polskich granicach. Warto w związku ze świętem 1 marca zaznaczyć, że w akcjach prowadzonych przez tzw. żołnierzy wyklętych ginęli cywile. Zresztą tzw. żołnierze wyklęci napadali na ludność wiejską. Milicjantami wówczas byli niejednokrotnie w małych miejscowościach chłopi, którzy nie myśleli o polityce lecz bronili porządku publicznego.

Przejmująca jest wydana kilka miesięcy temu książka pułkownika Tadeusza Szymańskiego, Kawalera Orderu Virtuti Militari, byłego dowódcy Okręgu GL i AL na Lubelszczyźnie. Ujawnia w tej książce przejmujące fakty łamania praw kombatantów w świetle polskiego i międzynarodowego prawa. Ocenia działalność zbrojnego podziemia w latach 1944-1948 jako wielką narodową tragedię. Ustawę wprowadzającą dzień żołnierzy wyklętych uznaje jako wyraz pogardy dla zasług uczestników walk wywodzących się z lewicowego nurtu ruchu oporu.

Mówiąc o tamtych czasach, pora, by nie określać ich mianem komuny, bo ten termin obraża t szlachetną ideę komunizmu, nie mówiąc już o tym, że komunizmu nie było ani w Polsce, ani w ZSRR.

Nie ma państwa bez tajnych służb. Współpraca z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest dziś poczytywana jako zaszczyt. Również uważa się za uprawione wkraczanie do mieszkań wybitnych polityków czasów PRL, by tam dokonywać rewizji. Należałoby może zrozumieć, ze niekoniecznie z przyczyn finansowych, lecz również z powodów patriotycznych z Władzami Bezpieczeństwa czasów PRL współpracowali obywatele.

Dodam, że już Arystoteles pisał o tym, że po przewrocie politycznym nie należy pociągać do odpowiedzialności tych, którzy działali zgodnie z prawem. Nie porównuję Polski z Niemcami hitlerowskimi, ale przypomnę, że nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności ci urzędnicy III Rzeszy, którzy działali zgodnie z literą prawa.

Z kim właściwie walczyli tzw. żołnierze wyklęci? Prowadzili bez wątpienia wojnę bratobójczą. Wiadomo było, że tzw. żołnierzy wyklętych nie poprze Zachód, bo przecież ustalił granice Polski i protektorat ZSRR. Rozlew krwi każdej, w tym bratobójczej, nie powinien być w XXI wieku gloryfikowany. Te słowa zbiegają się ze zorganizowaną w marcu przeze mnie konferencją międzyśrodowiskową i ogólnopolską „Pokój jako cel ludzkości”.